O Patronce

Irena Ostaszyk od urodzenia mieszkała w Mordach. W okresie okupacji hitlerowskiej udzielała schronienia młodzieży zagrożonej wywiezieniem na roboty do Niemiec oraz dożywiała miejscowe dzieci żydowskie w trakcie deportacji do obozu. Dom Ireny Ostaszyk był również miejscem schronienia dla dwojga dzieci z Zamojszczyzny oraz kilku rodzin wysiedlonych z ziemi zamojskiej.

Patronka osobiście dokonuje odsłonięcia, znajdującej się przy wejściu do Biblioteki, okolicznościowej tablicy ze swoim imieniem (29 X 2009 r.)

Patronka osobiście dokonuje odsłonięcia, znajdującej się przy wejściu do Biblioteki, okolicznościowej tablicy ze swoim imieniem (29 X 2009 r.)

W Mordach znają ją wszyscy, ale niekoniecznie tylko z twórczości literackiej. Podczas filmowania biografii na ulicach miasta okazywało się, że jest bardziej znana jako działaczka KGW. Inni postrzegali ją w roli wieloletniej  szefowej zespołu ludowego, a nawet wspominają jako znaną w okolicy ogrodniczkę. Nikt jednak nie odmawia Irenie Ostaszyk mocnego charakteru, talentu, pracowitości.

Poetka ludowa Podlasia od maleńka miała dryg do pisania, ale dopiero jako dojrzała kobieta znalazła czas i wenę. Za Józefa Ostaszyka wyszła jako 17-latka. – Tak się zakochał, że nie miałam innego wyjścia – żartowała, wspominając zaloty o 10 lat starszego ogrodnika do młodziutkiej szlachcianki. Przeżyła z nim szczęśliwie prawie 60 lat, ale jeszcze do pełni zadowolenia czegoś jej brakowało. Zaczęła układać wiersze. Najpierw do szuflady, bo – jak napisze w liryku Czy wspomną – może wnuczek wyciągnie babci rękopisy i o jakieś słowo myśl zaczepi.

Irena Ostaszyk

Irena Ostaszyk

Obawy o wartość poezji okazały się płonne, choć nie od razu. Odważyła się pojechać na warsztaty poetyckie jako już 60-latka. Młodzi poeci nie ocenili jej dobrze, ale zanim spłonęła ze wstydu, ku zdumieniu wszystkich profesor Kaczorowski dostrzegł urok prostych wierszy Ireny. – Ona chodzi po ziemi i zbiera to, co prawdziwe – pochwalił i nakazał pisanie po swojemu. Podobnego zdania był profesor Niewiadomski z UMCS-u i prof. Zbigniew Lisowski z siedleckiej uczelni, recenzent większości tomów poezji i prozy Ireny Ostaszyk. Po ciężkim początku w 1987 roku została przyjęta do Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie, a w kolejnych latach posypały się książki. W sumie aż 12 tomów. Bywały takie noce, że pisała po 2-3 wiersze, czekając na wenę. Doglądała stworzonej przez siebie Izbę Tradycji Ludowej Podlasia i powstały w 1983 roku zespół ludowy Podlasianki. Tymczasem w regałach rosły kroniki, zdjęcia, dyplomy, puchary i … odznaczenia. Jest ich na kilka godzin oglądania, a wśród nich perełki – Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego,  medal im. Ludomira Benedyktowicza, order Dzieci Zamojszczyzny,  statuetka starosty siedleckiego za zasługi dla kultury powiatu i przyznane ostatnio dwa szczególne tytuły – medal im. Oskara Kolberga  dla wybitnej krzewicielki kultury ludowej oraz nagroda marszałka Mazowsza za dorobek literacki.
Irena Ostaszyk opiewa w swoich wierszach każda porę roku, ale najmilsza jest jej jesień. Jesienią przyszła na świat, jesienią debiutowała jako poetka.

Irena Ostaszyk

Portret patronki namalowany przez córkę poetki, Alicję Antonowicz-Łukasiuk. Został podarowany bibliotece 23 października 2014 r. podczas głównych jubileuszowych obchodów M-GBP w Mordach

Irena Ostaszyk z córką Alicją Antonowicz-Łukasiuk - artystką-malarką

Irena Ostaszyk z córką Alicją Antonowicz-Łukasiuk – artystką-malarką

Jeden z tomów pióra Ireny Ostaszyk

Jeden z tomów pióra Ireny Ostaszyk

5

Reklamy